Mam jutro egzamin w ramach pracy dyplomowej który, jak już wspomniałam w tytule, z pewnością otworzy mi drzwi wszystkich filharmonii w kraju. Drzwi te do tej pory pozostawały dla mnie zamknięte, jako dla zwykłej studentki, jakich wiele. Tak czy inaczej test ten ma rangę na skalę międzynarodową i niewielu porywa się na jego zaliczanie ze względu na trudność i wysokie wymagania jury, jakie zasiada przy jego ocenianiu.
Przygotowywałam się do niego przez prawie 2 lata, jednak było warto - nie robię już żadnych błędów, wszystko jest perfekcyjne do tego stopnia, że {całość wychodzi mi tak, jakbym robiła to od urodzenia|wyuczenie przeszło w wyczucie. Nikt bowiem, kto wyuczył się automatycznie grać nie zaliczy tego egzaminu. Trzeba umieć wykonać każdy utwór, ale także mieć “to coś”, co się w te utwory wkłada. A nie da się w nie nic włożyć, dopóki nie wyuczy się ich tak, żeby zagrać je po wytrąceniu ze snu w środku nocy, z pamięci i z zamkniętymi oczami. Wydaje mi się, że ja już tak potrafię, chociaż nikt mnie jeszcze nie budził, żeby to potwierdzić…ale może kogoś namówię
Czy się stresuje ? Trochę, ale wszystko mam dopracowane i nie dopuszczam możliwości, żeby nie zdać. Tak więc obawiajcie się, nadobne drzwi